Pytania: Marek Bochniarz

Jaki jest dzisiaj zespół Jude? Czy czują się Panowie nadal outsiderami na polskiej scenie muzycznej?
Tutaj nie widać wielkich zmian. Nasz skład osiągnął stałość, regularnie działamy. Ostatnie załamania życia społecznego, kulturalnego nie sparaliżowały nas w żadnym stopniu. W tym momencie w zespole oprócz mnie działa Jacek Walczak, który gra na gitarze, perkusista Michał Wojewoda, od pewnego czasu jest też z nami basista Michał Fryc. Staramy się być systematyczni i skuteczni. Oczywiście ma to także związek z treściami, hasłami czy tez postulatami, jakie staramy się konsekwentnie realizować. Skoro padło takie słowo jak „outsiderzy” – to prawdopodobnie jest ono uzasadnione. Nie zwracałem jednak nigdy na to uwagi. Ten status nie jest z naszej strony intencjonalny. Zmienia sie nasze otoczenie, non stop pojawiają sie nowe ideologiczne trendy, sensacyjne reinterpretacje historii, nowe owcze pędy. Nigdy nie mieliśmy zamiaru za tym podążać. Po drodze spotykały nas różne problemy, ostracyzmy, bojkoty itd. Pozycja outsiderów bywa czasem ciężarem, lecz zdecydowaliśmy się nie robić niczego co miałoby poprawić nasz wizerunek w czyichś (czyich?) oczach.
To miejsce w strukturze – o ile można o czymś takim mówić – było dla nas sprawą drugorzędną i nieistotną. Funkcjonujemy na uboczu sceny czy też scen, zwłaszcza, że ulegają one marnym ewolucjom, sprowadzającym się do powierzchownego importu trendów. Co jakiś czas mamy do czynienia z wymianą pokoleniową, która ma wpływ na przekształcenia hierarchii, a przede wszystkim składów personalnych. Tym transformacjom brakuje ciągłości i rozwoju. Cyklicznie powracają podjęte już kiedyś wątki, czy przepracowane już niegdyś tematy. Nie jestem zwolennikiem permanentnego poszukiwania nowych rewelacji, ale ignorancja, brak orientacji każe wielu nowicjuszom wyważać juz dawno otwarte drzwi. Szczególnie rażące jest to, gdy jakieś zjawiska ogłaszane są bezprecedensowymi. Wystarczy jednak spojrzeć nawet w niedaleka przeszłość a dublują one i reprodukują rzeczy dawno zagrane, powiedziane. Repetycja wątków, sposobów itd. jest zwykła cechą w kulturze sztukach wizualnych itd., jednak od krytyków, recenzentów badaczy można wymagać szerszej wiedzy i pamięci. Brałem udział w sesji historyków sztuki w Muzeum Sztuki w Łodzi, gdzie pojawiła się taka refleksja / spostrzeżenie. Wraz z wejściem nowego pokolenia krytyków sztuki pojawiły się osoby, uchodzące za wyrocznie, które nie mają już pojęcia o sytuacjach z początku lat 90. Zjawiska takie jak na przykład tzw. sztuka krytyczna, akcje artystów związanych z pracownią Grzegorza Kowalskiego bywają już zapomnianą zagadką. Ludzie którzy z racji swojego emploi powinni posiadać większą orientację i jakiś rodzaj „linearnej pamięci”, porządku zdarzeń w kulturze – nie posiedli wiedzy o całkiem niedawnych zjawiskach, nazwiskach itd.
Istniejąc już tak długo, funkcjonujemy niejako we własnym “kosmosie”. Nie poczuwamy się do zajmowania stanowiska w tego typu sprawach. Nie wypowiadamy się na temat powszechnej niewiedzy, tymczasowości. Marność aktualnej sztuki, rządzącej się chwilowymi trendami jest nam raczej obojętna. Mamy swoje własne cele, środki, metody i są one bardzo odległe od nagradzanych i wychwalanych tanich powierzchownych gestów. Raz na jakiś czas docierają do nas sygnały, że zostaliśmy po latach docenieni, a nasz statut uległ pewnej legitymizacji. Nikt już nie powie, że powinno się zakazać działalności grupy o nazwie Jude – bo kiedyś i takie głosy się nawet zdarzały.
Czy ma Pan poczucie, że w kontekście obecnej polityki kulturalnej Prawa i Sprawiedliwości, Wasza działalność w ostatnich latach przybrała nowego ciężaru, związanego z populizmem i nieoczekiwanym powrotem do faszyzmu w Polsce? Pytam o to, ponieważ mam też poczucie, że kampania wyborcza i wygrana PiS zbiegła się w czasie z ożywieniem Państwa aktywności – wydanymi w ostatnich latach albumami Stat, Pigment, Broken Pillar.
To raczej dzieło przypadku. Na wydanie tych płyt złożyła się praca, która trwała o wiele wcześniej. Regularność tych premier jest raczej związana z lepszą bazą dla muzyki we współczesnej Polsce. Po okresie upadku kultury związanego z sytuacją “społeczeństwa na dorobku”, po serii szoków związanych z rewolucją internetu i zjawiskiem download, wiele dróg uległo wyprostowaniu. Zdezorientowani Polacy, zrozumieli, że w ich kraju jest także miejsce dla niezależnej, alternatywnej kultury. Aktualnie wydawnictwo Requiem ma po prostu chęć publikowania wykonywanej przez nas muzyki.
Przez długie lata nikt nie chciał z nami rozmawiać, a ludzie, nawet ci obyci w jakiś sposób z nowymi rzeczami, wręcz się nas bali – uważali, że jesteśmy zbyt dzicy, poturbujemy ich i rozwalimy im studio. W latach 90 . sami próbowaliśmy się wydawać sami, korzystaliśmy z pomocy jakichś skromnych punkowych manufaktur. Ciążyło na nas wtedy odium destruktywnych i agresywnych wywrotowców z Łodzi. Pamiętam nawet sytuację, gdy osoby z Poznania chciały zrobić z nami wywiad dla pisma „Turbopunk”, redaktorzy zrezygnowali, obawiając się, że podczas rozmowy dojdzie do awantury [śmiech]. Nie byli to jacyś laicy, ludzie jak najbardziej wewnątrz sceny.
Nasza reakcja na aktualną rzeczywistość nie przybiera formy dosłownego protestu. Nie kryjemy swoich poglądów za zawoalowanymi komunikatami, ale raczej nie uczestniczymy w ulicznych protestach. Inaczej wyrażamy własne zdanie, emocje. Nasza twórczość nie jest obojętna na to, co dzieje się wokół nas. Radykalna negacja odnosi się do bardziej uniwersalnych i globalnych zjawisk. Może nie tyle globalnych, co europejskich, czy też dotyczących bezpośrednio tzw. świata zachodu. Obecny state of the nation jest w Polsce bardzo zły. Moja ocena permanentnego konfliktu społecznego oraz strony, która w naszym kraju najwięcej ugrała na jego prowokowaniu, jest jednoznacznie negatywna. Neopeerelowski styl rządzenia PiS, osłabienie Polski po 2015, chałupnicza propaganda oraz tandetny i archaiczny sposób uprawiania polityki nie dają innego wyboru.
Jude – Atavistic video:
https://www.youtube.com/watch?v=l1H3jOrHpNo
Zatem co jest dla Panów bardziej bezpośrednim źródłem inspiracji do tworzenia muzyki w ostatnich latach?
Przeszliśmy przez szereg doświadczeń – chodzi mi zarówno o osobne przeżycia, jak i te, które stały się udziałem całego zespołu – i to one nas napędzają. Stan wszystkiego wokół nie napawa nas optymizmem. To, co dzieje się z miesiąca na miesiąc; to, z czym mamy do czynienia w mediach i to, czego doświadczamy i widzimy sami – tylko utwierdza nas w sromotnych konkluzjach. Bezpośrednią i pośrednią inspiracją są te same rzeczy, co zawsze – wszystkie co dzieje się wokół nas plus artefakty, fakty kulturowe, historia, fakty polityczne. Skrzyżowanie rzeczy odebranych i zarejestrowanych z naszym codziennym osobistym doświadczeniem. Doświadczenia obserwacje, emocje i analizy znajdują jakieś ujście w twórczości JUDE i tym wszystkim, co robimy wokół. Nasza praca, to nie tylko muzyka i nagrywanie płyt. Wyrażamy się także w innych tworzywach jak wizualia – video, druki, grafiki itd.; ta aktywność ma zresztą różny charakter, część naszej grupy aktywnie uprawia krav-maga
Jak powstawał album Broken Pillar?
Proces prac nad Broken Pillar częściowo pokrył się z czasem trwania epidemii. Natomiast sam koncept albumu powstał wcześniej. Na tej płycie nie ma bezpośrednich odniesień do aktualnej sytuacji. Dysfunkcyjna atmosfera naszych dni narzuca się sama, wdziera się każdą możliwa szczeliną. Nie widzę powodu aby nie był obecna w naszej twórczości. Rejestracja materiału przebiegła bardzo szybko, bardzo długo trwała jednak produkcja.
Jude – Broken Pillar trailer:
https://www.youtube.com/watch?v=u7ufY7on31E
Jak sobie Panowie radzicie w obecnych warunkach?
Panika, która wybuchła na początku 2020 była podsycana i eksploatowana przez media. Mimo że sytuacja była wielką niewiadomą i dla nas takze nie miała precedensu, obserwowaliśmy tę mass histerię z zaciekawieniem i politowaniem. Wybuchy zbiorowych ekscytacji, medialny szantaż emocjonalny, dezinformacja i intensywna socjotechnika – to wszystko regularnie pojawia się w przestrzeni publicznej. W przyszłości będziemy z tym konfrontowani coraz częściej. Nasza rzecz, akcja pod tytułem Jude jest także sposobem samoobrony, tamy wobec tego coraz bardziej chorego świata.
Pandemia dotknęła cały tzw. show bussiness ale także świat muzyki niezależnej. My nie utrzymujemy się z muzyki i daleko nam do tzw. branży. jednak brak koncertów doskwiera wszystkim. Nie mamy możliwości wypróbowywać nowych kawałków, nowych form we „frontowych warunkach”. Sytuacja live dla każdego występującego jest bardzo istotna. Cały czas jednak gramy i próbujemy – robiąc to, czym nasz zespół zajmował się zawsze. Jesteśmy samowystarczalni, jeśli chodzi o bazę i przestrzeń dla realizacji muzyki. Na pewno będziemy dalej działać – bez względu na kolejne przeszkody.

Jak środowisko żydowskie w Łodzi reagowało i reaguje na Państwa zespół?
Łódź jest miejscem, w którym niemożliwością jest nie zetknąć się z ludźmi żydowskiego pochodzenia. Od młodych lat miałem do czynienia z rówieśnikami którzy mieli żydowskie korzenie. mimo tego że nigdy nie ukrywali swoich źródeł, nie uczestniczą raczej w życiu gminy żydowskiej. Stykamy się w szerszym środowisku punk, post punk czy też w tzw. życiu kulturalnym Łodzi….
Łódzkie środowiska żydowskie z zainteresowaniem i z dystansem obserwowały nasz zespół. Rozumiano jednak znaczenie nazwy i rozpoznawano kontekst, z jakiego wypływa nasza twórczość. Na pewno nie patrzono na to ze zgrozą – tak, jak bywało w innych miejscach. Tam nasza nazwa, wizualia itd. spotykały się ze sztucznym, „zapobiegawczym” strachem. Symchę Kellera, który przez wiele lat stał na czele społeczności żydowskiej w Łodzi, znałem osobiście jeszcze z czasów, nim zajął to miejsce w gminie. Dla ludzi z łódzkiej społeczności od początku jasne były nasze intencje i to, dlaczego wybraliśmy taką nazwę. Byłem kuratorem projektu znakowania granic getta łódzkiego kamiennymi tablicami zainstalowanymi w chodnikach. Akcja została zrealizowana w 2014 pod patronatem Centrum Dialogu im. Marka Edelmana. i towarzyszyła upamiętnieniu 70. rocznicy likwidacji Litzmannstadt Getto.
https://culture.pl/pl/dzielo/upamietnienie-terenu-litzmannstadt-getto
W latach 80. do Polski przyjechał zespół Minimal Compact. Mieliśmy nawet wspólnych znajomych. Już w nowszych czasach zagrali doskonale przyjęty, euforyczny koncert w Łodzi. Malka Spiegel urodziła się zresztą w naszym mieście. Na samym początku zdarzało się, że podejrzewano że będziemy zespołem grającym tradycyjną muzykę żydowską… nas nigdy nie pociągała nas muzyka powszechnie uznana za typowo żydowską, czy to muzyka tradycyjna, czy też klezmerska itd.. Oczywiście bardziej odpowiadały mi nowsze nurty, miałem pewne kontakty ze współczesną sceną izraelską. Korespondowałem z Meirą Asher, bardzo ciekawą awangardową artystką działającą później w Europie, interesowałem sie także innymi projektami stamtąd. Od lat 80. Łódź odwiedzał zespół baletowy Batsheva Dance Company, występując w Teatrze Wielkim. W swoich spektaklach używali nowoczesnej muzyki nowofalowej, każda ich wizyta była tutaj wydarzeniem. Orientując się w lokalnej historii, od dziecka docierało do mnie znaczenie Żydów w dziejach Łodzi. Konfrontacja kulturowych tropów z plebejskimi wymiarami słowa Jude w aktualnym kontekście wytwarzała sporo zaburzonej energii, która miała znaczenie dla powstania naszego projektu.
Jak wygląda obecnie zjawisko antysemityzm w Łodzi? Czy zyskał na sile w ostatnich latach – tak, jak w reszcie kraju?
Kibicowskie napisy „JUDE” nie zniknęły z murów i ulic miasta. Trzeba jednak dodać, że ich o wiele mniej niż kiedyś. Wydaje mi się jednak, że Łódź pomimo złej opinii miasta wykolejonego i chorego ominęła fala wstecznego błędu, który od paru lat toczy nas kraj. Inwazyjny narodowizm, działalność szkodliwych stronnictw zatruwająca Polskę, nie znajdowała i nie znajduje tutaj instytucjonalnego wymiaru. Ogólnokrajowa nadobecność tych nurtów po 2015roku ominęła Łódź. Nie zaszły tu szkodliwe procesy, charakterystyczne dla polskiej prowincji, gdzie wiele instytucji, magistratów, samorządów zostało zinfiltrowane przez środowiska nacjonalistyczne. Nie przypadkiem w oczach obozu rządzącego aktualnie krajem, Łódź jest uznawana za miasto stracone. Istnieje tutaj oczywiście wszechobecny w Polsce ludowy, pospolity antysemityzm, Nie znajduje on jednak ujścia w postaci zorganizowanych działań ani akcji propagandowych. Oczywiście takie zjawiska także mają tu miejsce, ale mówimy tu raczej o grupach marginalnych.
Na ten stan wpływ miała aura ostatnich lat. W tym czasie w Łodzi prowadzono wiele działań edukacyjnych, zorganizowano akcje przybliżające historię miasta. Aktywny był świat kultury i instytucje takie, jak Centrum Dialogu. Nasze działania w pewien sposób także wpłynęły na lokalną rzeczywistość. Nie można pominąć ostatnich dwóch dekad, gdy łodzianie otrzymali sporą porcję wiedzy o historii miasta. Nie chodzi zresztą tylko o losy getta, czy społeczności żydowskiej ale także o inne wątki historii wielokulturowego miasta.
Słowo na koniec.
Dziękuję za wywiad. Do zobaczenia w terenie. Non stop działamy. Niemal wszystko robimy do it yourself. Promujemy właśnie naszą nową płytę Broken Pillar i przygotowujemy się do kilku publicznych wystąpień jeszcze w tym roku.
Jude – Broken Pillar nakładem wydawnictwa Requiem Records
https://requiem-records.com/index.php?lang=pl&p=sklep&f=1&c&t=album&st=data&o&pid=306&page=0&fbclid=IwAR3tHrZSNnkJigXc4m9jZdCkpvD84hnncnrwvXPgHVF-WNBMI4zIqPQWcTE
do odsłuchu / nabycia:
https://judejudejude.bandcamp.com/
Jude
https://www.facebook.com/einjude